Turniej na wysokich obrotach.

Zakończyła się kolejna runda turnieju „9 stopowiec” w klubie 9 stóp. Grupa miłośników bilardowych zapisała się do zawodów i stanęli w szranki przy stołach bilardowych. Wśród 19 bilardzistów, znalazły się nowe osoby w tym również kobiety za co serdecznie dziękujemy i mamy nadzieje zobaczyć się na kolejnych edycjach.

Gratulujemy wszystkich uczestnikom, a szczególności: Yachor’owi za zajęcie I miejsca, Miachałowi Berkecowi
za zajęcia II miejsce i Jakubowi Chyrkowi za III miejsce. Wyniki i zdjęcia, oraz przebieg turnieju już niebawem na stronie.

Pierwsze kroki w 9stóp

Pierwszy turniej bilardowy przeze mnie zorganizowany od paru lat w klubie 9stóp to było coś. Wszedłem tam pierwszy raz, bodajże, w 2016 roku. Klub był pełen podchmielonych. Zapytałem się o ofertę karnetową na starcie i barmanka, bardzo charyzmatyczna barmanka, przedstawiła mi ów ofertę. Nie wykupiłem karnetu od razu. Najsampierw wykupiłem godzinę albo dwie – nie pamiętam już i zacząłem sobie przypominać tę prehistoryczną grę z zamierzchłych czasów, kiedy byłem gówniarzem.

Ludzie się gapili jak na psychola. Niektórzy z nich już nawet pokątnie wypisywali odpowiednie recepty od najróżniejszych lekarzy specjalistów. Jak zwykle na ich twarzach widniał ten debilny uśmieszek. Rzecz normalna w tamtym klubie, bo z biegiem czasu zauważyłem, że do tego klubu przychodzą ludzie z problemami.

Cóż, to by znaczyło, że ja też je miałem, ale ten, kto ich nie ma, to i tak już leży na cmentarzu. Według mnie, człowiek bez zmartwień to nie człowiek.

Zawsze lubiłem mieć problemy wszelakiego rodzaju, bo to uczyło życia i nic się w tym zakresie nie zmieniło.

Pamiętam jak podszedł do stołu, przy którym grałem, taki jeden gościu. Był łysy i dobrze zbudowany. Zauważyłem, że ma swój kij. Zainteresował się moją grą. Zauważył jak wbijam bilę przy bandzie, a przy łuzie stała inna bila nieopodal bandy, po której szła bila wbijana. Wbijając nie zahaczyłem jej i ów wpadła tak jak chciałem. Wówczas grałem jeszcze w bilarda kijem snookerowym, który został mi z dziecięcych lat. Nie był to najlepszej klasy kij. Powiedziałbym, że taki przeciętny. Dzieciaka nie stać na kij snookerowy z prawdziwego zdarzenia za 500 – 10 000zł. Chyba, że ma dzianych starych, którzy by mu kupili w akcie rozpieszczenia bachora. Na szczęście, mam normalnych rodziców, którzy zawsze chcieli mnie czegoś nauczyć, ale takim sposobem, żebym sam musiał się czegoś domyślić, dowiedzieć.

Dziś wiem, że tym gościem był Bartek, pseudo „Starołena”. Jeden z lepszych graczy, którzy przychodzą do tamtego klubu. Jego gra była nastawiona tak bardzo na precyzję, wręcz chorobliwą precyzję, że patrzyłem i nie mogłem uwierzyć. Widać było pewność siebie przy wbijaniu, ale także pewnego rodzaju nieumiejętność radzenia sobie z emocjami. Dało mi to do myślenia trochę i po grze z nim zrozumiałem to, że żeby z nim wygrać, to jedyne, co muszę zrobić, to uspokoić się, wyluzować i skupić się na wbijaniu, a przy okazji zadbać o prowadzenie białej. Zawsze jak go widzę, to jest on dla mnie takim symbolem oznajmującym – Ej, Arek, wyluzuj się. Skup się. Masz szansę wygrać, pomimo, że jest lepszy od ciebie pod względem techniki gry.

Pojedynki z nim były bardzo wymagające dla mnie. On zmuszał mnie do gry precyzyjnej i bezpiecznej, bo w przeciwnym razie on wbijał wszystko. Dużo przyjemności mi sprawiała gra z nim, bo niedość, że widziałem na jego twarzy pewnego rodzaju niezadowolenie z jego uderzeń, to jeszcze próbował się pokracznie z nich tłumaczyć, co zawsze mnie wyprowadzało z równowagi i zawsze mówiłem sobie w myślach – A niech se pierdoli.

Z biegiem czasu grałem swoje. On się zaczął mniej wkurzać, bo zamieniliśmy parę słów na temat emocji przy grze w bilard i on sam mi to powiedział, że wygrywam, bo wykorzystuję to, że on się denerwuje. Zresztą, ja też miałem takie epizody, że się denerwowałem niepotrzebnie i słusznie przegrywałem. Wystarczy choć krzta negatywnych emocji, sytuacji i już to ma wpływ na nasze życie, nietylko przy stole.

Dlatego jest to jedna z niewielu pozytywnych osób, które spotkałem w tamtym klubie. Taki pozytywny bohater dla mnie, bo taki zwyczajny i rzadko spotykany.

Tabela została poprawiona

W ostatnim turnieju został wykryty szczegół który jako organizatorzy od razu wyeliminowaliśmy i nanieśliśmy poprawki . Chodzi mianowicie o wprowadzenie loterii pierwszych meczach, a mianowicie o to żeby w pierwszej fazie była zamiana przegranego pierwszego meczu, z przegranym z ostatniego meczu itd. po za pierwszymi meczami ta zasada została zachowana. Jak najprędzej poprawiliśmy tabelę i zamieszczamy ją na stronie.


Czekamy na kolejne uwagi z których z chęcią wysłuchamy i poprawimy. Pragniemy organizować turnieje na najwyższym poziomie. Drugą wiadomością jest taką że nie będziemy zmieniać reguł które są uwzględnione w regulaminie, w trakcie turnieju, ostatnio zmieniliśmy aby grać do trzech frejmów, niestety za bardzo to się przeciągnęło, dlatego zostaniemy przy tym co jest napisane w regulaminie, mecze do półfinałów nie zależnie czy to gwiazdkowicze czy nie, będą rozgrywane do dwóch wygranych frejmów, reszta bez zmian, jeśli jakieś nastąpi jak najprędzej zostaną Państwo o tym poinformowani.

Zmiana „wprowadzenie loterii w pierwszej fazie” będzie obowiązywała od następnego turnieju tak jak to zostało zapowiedziane w trakcie trwania poprzedniego, a tak z ciekawości zamieszczam zdjęcia jak by to wyglądało gdyby zmiana obowiązywała już na ostatnim turnieju.

co by to było.

Grunt to się nie dać, ale do błędu trzeba się przyznać

Nie bez powodu wymyślono system gier do dwóch wygranych partii, aby pod wpływem jakiejś masy ludzi ów system zmieniać. Turniej jest czynnikiem sprawdzającym umiejętności danych zawodników. Powinien być momentem, do którego zawodnik się przygotowuje miesiącami czy nawet latami.

W świecie snookera są turnieje takie jak Masters, China Open, UK Championship i tak dalej. To właśnie do nich zawodnicy się przygotowują godzinami, miesiącami czy nawet latami. Nie zawsze wszystko wychodzi. Są momenty, gdzie potrzebny jest najwyższy stopień skupienia, koncentracji i wyciszenia. Umiejętność zrozumienia dlaczego coś nie dzieje się tak jak byśmy chcieli jest bardzo ważna w snookerze czy też bilardzie. Nie każdy zawodnik to ma, bo dotarcie do wiedzy, właściwej wiedzy, w dzisiejszych czasach jest bardzo trudne, bo żyjemy w totalnym chaosie informacyjnym, celowo zresztą kreowanym. Powiem tak od siebie – według nich macie być idiotami i się wkurzać z byle gówna.

W świecie języka obcego wyrósł niebezpieczny paradygmat, że coś ma być wyrażone w sposób taki jaki ktoś chce, a nie w taki, żeby to było zrozumiałe. W świecie prawa ów paradygmat stosuje się nagminnie i powstają przez to różne patologie. Dlatego uznałem, w porozumieniu ze współorganizatorem turniejów bilardowych dla amatorów, że Ci lepsi zawodnicy powinni zmierzyć się na początku ze sobą bez uwzględniania ich w losowaniu, co pozwoli tym mniej doświadczonym graczom poczuć się choć przez chwilę, że mogą się zmierzyć w miarę z równymi sobie, ale żeby to się stało i przebiegało bez żadnych nieporozumień, to ważna, rzekłbym nawet, że kluczowa, jest analiza gry danych zawodników dokonywana przez organizatora turnieju przed, w czasie i po turnieju bilardowym, aby umieć ocenić, czy ktoś nie oszukuje – nie zawyża albo nie zaniża celowo swojego poziomu gry. Jeżeli organizator nie dokona odpowiedniej oceny sytuacji, to będzie dochodziło do nieporozumień i coraz to większych roszczeń ze strony zawodników biorących udział w danym turnieju.

Biorąc udział w turnieju Seba Cup, grając z współwłaścicielem klubu 9stóp, siadła mi koncentracja ze zmęczenia. Nie zjadłem wystarczająco, samopoczucie też kulało i przegrałem do zera. Wszystko zależy od tego w jakim stanie jest nasz organizm w chwili odbywania się turnieju, ale także jak się odżywiamy, czy uprawiamy jakiś sport na świeżym powietrzu i z jakimi ludźmi się zadajemy przed turniejem, bo to też przecież ma wpływ jak funkcjonuje nasz organizm, od głowy poczynając. Nie mówię już o tych, co lecą na wspomagaczach nastroju, bo to w ogóle jest jakieś nieporozumienie i aż dziw, że coś takiego zatrudnia się za barem i że to ma kontakt z ludźmi. To coś powinno się leczyć, a nie udawać, że problemu nie ma.

Tak czy inaczej, powstał problem podczas rozgrywania turnieju dla amatorów tego typu, że „gwiazdkowicze”, czyli Ci bardziej doświadczeni gracze, jak przegrają z gwiazdkowiczem, to znowu się spotykają z gwiazdkowiczem, ponieważ, po głębszej analizie przeze mnie dokonanej, powstał błąd ze strony organizatora polegający na tym, że:

Przebieg turnieju

zapomniano o pewnym porządku zapisu. W turnieju organizowanym przeze mnie używano innej tabelki, gdzie zawodnicy, którzy przegali swój pierwszy pojedynek lądowali na dole zapisywani po kolei po innej stronie. Tutaj został zastosowany mechanizm nie wiem jaki. Błąd polegał na tym, iż organizator turnieju nie wpisywał przegranych u dołu tabelki, czyli Filip przegrywając swój pierwszy mecz powinien zlądować na miejscu Jędrzeja po lewej stronie i tak dalej. Wówczas osoba, która przegrała po prawej stronie swój pierwszy mecz zgodnie z zasadą zapisywania wyników od dołu po lewej stronie miała by możliwość zagrania meczów w sposób taki jaki powinien być, a że zasada nie została zastosowana, to powstało nieporozumienie i mały konflikt.

Grzegorz, który zauważył problem, miał rację i należą mu się podziękowania za zauważenie błędu logicznego i duża szklana Pepsi bez cukru.

Niestety, ów błąd mógł wpłynąć znacząco na rozgrywkę turnieju i turniej powinien zostać powtórzony, ale jako, że właścicielom klubu 9stóp, a także pani menadżer nie zależy na tym, aby cokolwiek, co się odbywa w 9stopach odbywało się w sposób prawidłowy, to wolą eliminować jednostki, na dodatek stałych klientów, z absurdalnych powodów i informuję Państwa, że powód mego wydalenia z klubu 9stóp nigdy nie został opublikowany, nawet na moją prośbę, bo właściciele 9stóp po prostu się czegoś boją.

Uważam ich oficjalnie za tchórzy, wierutnych tchórzy niepotrafiących przyznać się do błędu i zwalających winę na kogoś innego. Jest mi z tego tytułu bardzo miło, że mogłem zadać pytanie na messengerze klubu 9stóp, widocznego tylko dla menadżerów i właścicieli klubu, dotyczące, między innymi, kawy. Pytanie brzmiało: „Czy kawa została zakupiona na Łacinie, czy mam przynosić swoją?”

A teraz, to mogę tylko czekać na tych ich ludzi, którzy zrobią ze mną porządek. Nie boję się umrzeć w słusznej sprawie. Nie boję się zostać połamany. Nie boję się dostać po mordzie. Już nie z takimi ludźmi miałem do czynienia w swoim życiu. Jak widać, jeszcze żyję, a gdyby coś mi się stało, to wiedzcie Państwo, że są odpowiedzialni za to właśnie Ci „smutni” ludzie. Żałuję, że w ogóle wszedłem do tego klubu i w ogóle coś tam starałem się zorganizować. Żałuję, że uznali mnie za „panoszącego się”. Pewność siebie uznali za panoszenie się… Zjeby!

A najlepsze jest to, iż puściłem fałszywą informację w obieg, a Ci uznali ją za prawdziwą uznając mnie za człowieka nieobliczalnego z zegarkiem szpiegowskim na ręku. Nie ruszyłem ich pieniędzy w ogóle (mam przecież swoje i bardzo je cenię), a spotkała mnie kara taka jakbym ich okradł na miliony złotych. Wymierzyłem względem siebie karę w wysokości 600zł za granie bez karnetu i im to zapłaciłem. Nie podawałem ręki smutnym panom. Unikałem kontaktu wzrokowego ze smutnymi panami. Przecież nie będę przed nimi klękał i oddawał im cześć. Co mnie to obchodzi, że smutny pan zatrudniony za barem ma problemy ze sobą? To jest działka dla psychiatry, a nie dla klientów.

Dlatego, nie dajcie się i żyjcie w spokoju bez tych teatralnych zagrywek. Ja miałem, mam i będę miał tego serdecznie dość. Nie pozwolę sobie, aby zakłamani wciąż łgali mi prosto w twarz i wmawiali coś, czego nie powiedziałem.

9 stopowiec 31 marca – relacja

9 stopowiec 31 marca – relacja

Turniej dobiegł końca. Dziękujemy wszystkim uczestnikom i jednocześnie zapraszamy na kolejną rundę już 28 kwietnia.
Gratulujemy zwycięzcom:
I miejsceŁukasz „Młody”,
II miejsceJakub Chyrek,
III miejsceRafał Ciamciak.
Rywalizacji stało się zadość, a jeśli już się niecierpliwicie z poznaniem wyników, obejrzeniu zdjęć i filmów z turnieju, to zapraszamy na stronę www.turnieje-bilardowe-poznan.pl, na której najprędzej zostaną upublicznione.
Wyniki: wyniki-turniejow
Zdjęcia: https://photos.app.goo.gl/TQXC8u9ZgLNNrxAA7


9stopowiec wzywa ponownie

Nie wiem jak Państwo, ale znowu czekają nas emocje w 9stopach na poznańskich Ratajach, bo to właśnie w tę niedzielę znowu się tam zbiorą pasjonaci bilarda. Wybije godzina 12, a Ci w drewniane strzelby uzbrojeni niczym kowboje na Dzikim Zachodzie zsiądą ze swych rumaków w koła gumą okute i staną przeciwko sobie.

Tylko dwie szanse będą mieli. Raz im się noga powinie, to w promocji otrzymują drugą szansę na przeżycie tej batalii. Grają do dwóch wygranych partii w pierwszej fazie turnieju, więc jest to nielada wyzwanie nakazujące skupienie i koncentrację na najwyższym poziomie już od pierwszych meczów.

Ponadto, dobrą wiadomością dla pozostałych uczestników turnieju amatorskiego jest to, iż tym razem Łukasz „Młody”, zajmujący pierwsze miejsce w tabeli rozgrywek, będzie nieobecny, co pozwoli zawodnikom niżej usytuowanym w tabeli nadrobić trochę punktów.

W sumie, jakby się już nie pojawił do końca rozgrywek, to, jako jeden z organizatorów turnieju, byłbym przeszczęśliwy, bo, w mojej opinii, gościu ewidentnie pomylił turnieje. Parokrotnie grał w ligowych rozgrywkach bilardowych i stoczył się w dosłownym tego słowa znaczeniu, a teraz za wszelką cenę próbuje złapać wiatr w żagle bijąc w sposób sadystyczny młodych adeptów bilarda, bo uznał, że to jest bardzo łatwy zarobek.

Tak czy siak, dany osobnik gra nadal w turnieju, w ostatnim przeze mnie współorganizowanym w tamtym miejscu, i pozostali będą musieli się z nim zmierzyć. Ilekroć brałem udział w turniejach amatorskich zawsze zdarzali się lepsi ode mnie, ale nigdy nie spotkałem się z sytuacją, że uczestnik turnieju ma specjalne układy z właścicielem klubu, w którym jest organizowany turniej i je wykorzystuje na swoją korzyść.

Kolejnym przezabawnym faktem jest to, iż sam Pan właściciel klubu informuje organizatora turnieju, iż dany osobnik się nie pojawi. Czyżby temu całemu osobnikowi maści nie powiem jakiej odebrało mowę? Zresztą, normalny zawodnik jak wie, że nie przybędzie, to nie przybędzie, a tamten potrzebuje specjalnego opiekuna, który oznajmia, że tamtego ma nie być. Papa sama układa się do śmiechu. Dlatego oni wiedzą, że ja się uwielbiam śmiać z takich jak oni i wylądowałem poza drzwiami tamtego klubu, bo jak to mówią, co wolno wojewodzie, to nie Tobie, smrodzie.

Także już w tę niedzielę o godzinie 12 zapraszamy do klubu 9stóp na kolejny z cyklu turniej amatorski „9stopowiec”. Niech moc Pepsi i kawy, o ile będzie, będą z Wami!

Effren Reyes kontra „the Texas Tornado”, a także seria wyzwań ze strony zwyczajnych graczy.

Kontrola białej, kontrola gry od początku do końca. Ludzie się zastanawiiają nad jedną bilą, a On już ma rozpracowaną całą grę. 🙂

Klub bilardowy „Premium” – jak się tam dostać?

Wejście do KINEPOLIS

Po wejściu do budynku KINEPOLIS zobaczycie ścianki wspinaczkowe po prawej stronie. Następnie idziecie cały czas prosto i przejdziecie pod kładką.

Schody za kładką.

To właśnie te schody zaprowadzą Was najszybciej do klubu bilardowego „Premium”. Zobaczycie je, jak przejdziecie pod kładką. Czasem stoi tam też bardzo oryginalny samochód, więc na pewno nie przegapicie.

Wejście do klubu bilardowego

Oto przed Waszymi oczami ukaże się wejście do klubu, jak tylko obrócicie się w lewo po wejściu na szczyt schodów.

Zaraz po wejściu do klubu.
Atak beznadziejnego fotografa na wodopój
Bar wciąż kusi osobę z aparatem niekoniecznie na zębach
Wgląd w cennik, czyli na co mnie stać, a na co nie
Jeden z najmniejszych stołów w klubie PREMIUM